Stał stolik w pokoju
Okrągły, pulchny, na jednej nóżce
W odcieniu mahoniu bukowy
Prawie jak czekoladka.
Dostałam go od dziadka.
Stał na stoliku wazon
Smukły, zgrabny, kamionkowy
W odcieniu szaro-zielonym
W małe czarne kwiatki
Dostałam go od matki.
Stały w wazonie mieczyki
Wysokie, cienkie, kolorowe
We wszystkich odcieniach tęczy
We wszystkich barwach poranka.
Dostałam je od kochanka.
Stał w pokoju stolik
A na nim wazonik
W wazonie mieczyki
Zgubiłam kolczyki...
Szukałam kolczyków po całej podłodze
Aż trąciłam stolik co stał na swej nodze
Stolik się zachwiał... a na nim wazonik
Podskoczył raźno jak młodziutki konik.
I z trzaskiem spadł na ziemię!
Rozbił się, rozpadł na drobne kawałki...
Roztrzaskał, rozkruszył na małe kryształki...
Kwiaty na podłodze i wkoło kałuża...
Rozpętała się w mym sercu burza...
Gdyby tak czas cofnąć!
A może lepiej nie cofać...
Może gdy wazon pękł, pękły też czyjeś kajdany...?
Może dziadek z babką wreszcie pojednany...?
Może matka swego zdrowia otrzymała wizję...?
Może kochanek tą właściwą podjął wnet decyzję...?
19.09.2001r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz