Po co mi jego usta by scałować z mych oczu łez ślad
skoro delikatne muśnięcia ciepłych
promyków słońca
suszą krople na moich policzkach
Po co mi jego czułe pocałunki
skoro mróz pieści moją twarz
Po co mi jego dłonie by głaskały moje włosy
skoro wiatr cicho może je muskać i czochrać
Po co mi patrzeć w blask jego wielkich oczu
skoro gwiazdy piękniej świecą na niebie
niż w odbiciu
Po co mi człowiek
skoro mogę kochać Boga w przyrodzie.
29.01.2004r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz