niedziela, 14 listopada 2010

powieść dziękczynna

Czasam mam ochotę rozłożyć moje życie na małe cześci, tak jak się puzzle rozkłada. Choć to chyba złe porównanie. Ale może gdyby opisać, zobrazować każdy taki kawałek, ułożyła by się z tego jakaś całość? Czasem mam ochotę opisać wszystkie moje historie, poukładać je w rozdziały i wszystko ułozyć. Tak, właśnie te historie, których nie opowiadam bez długiego wstepu kontekstu wypływającego z wydarzeń sprzed np. 10lat. Opowiedzieć je jeszcze raz - wszystkim na raz. Tu i teraz. Na raz. By nie musieć tego w kółko tłumaczyć dlaczego jestem jaka jestem. Dlaczego rozmawiam z kotami i tańczę na przystankach czekając na ostatni autobus (to chyba oczywiste, że ostatni jest już po zmroku?). Dlaczego wierzę w Boga i jakiego to mam fantastycznego Anioła Stróża. Chyba to byłaby głównie o nim opowieść. Taka powieść dziękczynna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

teraz jestem tu

blox się zamyka. Więc przeniosłam całego bloga (niestety bez komentarzy*) tutaj. Ostatnio robiłam porządki i znalazłam mnóstwo starych notat...