dedykowane towarzyszom jesieni
w dwóch swetrach przy grzejniku
za oknem liście spadają po cichu
przy nocnej lampce choć dzień za oknem
wraz z parapetem moknę
kubek stygnie jak dłonie
w deszczowej chmurze podwórze tonie
wiatr smaga jak biczem po brodzie
zamykam się w wewnętrznej niepogodzie
do herbaty się wkrada cytryna
do ubrań płaszczowa rutyna
kostką czekolady otwieram oczy
świat wśród szarości bukami broczy
2.10.2009r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz