wtorek, 7 października 2008

niekończące się pasmo nieszczęść

doszłam do skrzyżowania
poczekałam aż zapali się zielone swiatło
i zawróciłam
oglądałam obrączki na wystawie
nie ma ładnych
przeszłam trzeci raz tą samą drogą
poszłabym do teartu
na plakacie rewolwer i zmęczenie
karmelowa herbata
może to gorączka?
nie wiem - nie sprawdzę
to nie jest duże miasto
przechodzę je na piechote wzdłuż i wszerz
nie biję sie i nie przeklinam
łzy szybciej schną niż krew
na pocieszenie kupiłam sobie bilet imienny
rzadko ryzykuję
za często.

6.10.2008r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

teraz jestem tu

blox się zamyka. Więc przeniosłam całego bloga (niestety bez komentarzy*) tutaj. Ostatnio robiłam porządki i znalazłam mnóstwo starych notat...